16 czerwca 2015

Promowanie macierzyństwa po polsku

Tytuł prowokacyjny. Bo ja sama zbulwersowana i sprowokowana do myślenia zostałam, bezmyślnością cudzą. A bezmyślność ta, o której piszę, przybrała nawet postać (o zgrozo) kampanii społecznej. Ale po kolei. Zacznę więc może od tego, co mnie tak zbulwersowało, a potem będę się uzewnętrzniać.

Kilka dni temu ujrzał światło dzienne spot fundacji "Mamy i Taty", mający zachęcić do macierzyństwa. "Nie odkładaj macierzyństwa na potem" - brzmi hasło przewodnie. Hasło jako takie popieram całym sercem. Idea szczytna. Jednak idea to jedno. A sposób jej propagowania to już zupełnie co innego. Gdy obejrzałam spot, krew mnie zalała. Zobaczcie sami.


Po obejrzeniu i wysłuchaniu tego spotu moją pierwszą myślą było: "Co za idiotyczna kampania!". Jak najbardziej jestem za tym, by nie odwlekać macierzyństwa w nieskończoność, ale na litość boską! Ludzie! Trochę rozumu, myślenia, logiki. No błagam! Czy szanowni przedstawiciele fundacji, która PODOBNO zajmuje się "inspirowaniem i realizowaniem inicjatyw wspierających i wzmacniających instytucję rodziny i małżeństwa" naprawdę nie zdążyli się jeszcze zorientować, że w naszym kraju młodzi ludzie nie decydują się na posiadanie dzieci NIE DLATEGO, że najpierw chcą kupować i remontować swoje luksusowe wille, wyjeżdżać do Tokio i robić zawrotne kariery, ale między innymi na przykład DLATEGO, że pracując na śmieciówkach za tysiąc trzysta na rękę, nie są w stanie dostać nawet kredytu, żeby kupić własne mieszkanie? Finalnie wynajmują kawalerki lub mieszkają kątem u rodziców i myślą tylko o tym, jak przeżyć do kolejnej wypłaty, w sytuacji, gdy połowa (w wariancie optymistycznym) domowego budżetu przeznaczana jest na stałe opłaty, a druga połowa na to, aby JAKOŚ przeżyć i się w coś ubrać, EWENTUALNIE pozwolić sobie na luksus, jakim jest posiadanie używanego samochodu czy wyjechanie raz w roku na tanie wakacje, które i tak będą się odbijać finansowym echem przez kolejnych kilka miesięcy. Poza tym... Jeśli fundacja mieni się jako wspierająca instytucję RODZINY i MAŁŻEŃSTWA, to w kontekście powyższego spotu nasuwa mi się jeszcze jedno pytanie. Gdzie i czy w ogóle gdzieś tu jest jeszcze miejsce dla potencjalnego ojca? Jeżeli wspieranie instytucji małżeństwa ma polegać na eliminowaniu małżonka, to ja nie mam więcej pytań. I dziękuję za takie wsparcie!

Kocham dzieci. Absolutnie jestem za tym by nie odkładać macierzyństwa i ze wszystkich sił je propagować. Ale nie nachalnie. I nie w taki sposób. Jak dla mnie ten spot jest krzywdzący. Minister Fuszara oceniła go mniej więcej tak, jak oceniam go ja, uznając jego przekaz za stereotypowy i polaryzujący społecznie. Trudno się nie zgodzić. Po pierwsze jak dla mnie godzi on w instytucję rodziny. Rodziny pełnej składającej się z kobiety i mężczyzny. Po drugie godzi w samego mężczyznę eliminując go, a przecież to on jest sprawcą macierzyństwa. Bezpośrednio (przy zapłodnieniu naturalnym) czy pośrednio (przy zapłodnieniu pozaustrojowym). Po trzecie godzi w kobietę. Ma zachęcić do macierzyństwa, czy wymóc macierzyństwo poprzez wzbudzenie poczucia winy i wyrzutów sumienia u kobiet, które matkami nie są, że JESZCZE się na dziecko nie zdecydowały? Bo mnie się wydaje, że to drugie.

Ostatecznie każda kobieta ma prawo sama zdecydować czy i kiedy zajdzie w ciążę. Każdy moment jest dobry POD WARUNKIEM, że jej decyzja jest dobrowolna, a ona jest w pełni świadoma ewentualnych konsekwencji (pozytywnych jak i negatywnych) zdecydowania się na dziecko w takim, a nie innym momencie życia. I pod warunkiem, że jest gotowa wszystkie te konsekwencje wziąć na klatę. To samo tyczy się samotnego macierzyństwa. Wpis poświęcony odpowiedniemu momentowi na dziecko jeszcze pojawi się na tym blogu. Ale innym razem.

A co Wy sądzicie na temat tego spotu? Dodam jeszcze tylko, że Fundacja "Mamy i Taty" umieściła na swojej stronie internetowej petycję adresowaną do - uwaga - pełnomocnika rządu do spraw równego traktowania! W odpowiedzi na zarzuty Fuszary pod adresem feralnego spotu. Członkowie fundacji zarzucają pani minister "tendencyjne interpretowanie przekazu kampanii, motywowane chęcią ograniczania wolności słowa w debacie na temat macierzyństwa w Polsce". O tempora! O mores!

15 maja 2015

Ja

Młoda kobieta. Zakochana w książkach. Uzależniona od herbaty. Uwielbia dzieci. Sercem we Francji. Duszą w Tatrach. Ciałem jeszcze gdzie indziej. Pesymistka. Rozważna i romantyczna. Potulna i nieposkromiona. Życzliwa i wredna. Egoistka i altruistka. Powściągliwa, ale mówi co myśli. Uparta, ale potrafi odpuścić. Niezależna, ale wierna. Szczęśliwa i szukająca szczęścia. Pełna sprzeczności. Kobieta po przejściach. Marzycielka.